Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sporty wodne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sporty wodne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Przykona - spot dla deskarzy z brakiem czasu

Sezon windsurfingowy wchodzi w swój najlepszy okres. Już teraz wiatr staje się coraz mocniejszy i stabilniejszy, każdy, kto chce pośmigać na desce, czeka na jesień. Już teraz udało mi się trafić na warunki wymarzone do surfowania w ślizgu. A ponieważ nie każdy może sobie pozwolić na kilkudniowy wyjazd, chciałbym przedstawić spot Przykona.

Położenie.

Zbiornik leży na współrzędnych: 52.003724N, 18.662238E, tuż przy granicy województwa łódzkiego i wielkopolskiego, przy drodze krajowej 72. Jezioro leży około 10km od Uniejowa, oraz około 20km od zbiornika Jeziorsko.


Plaże.

Najciekawsze miejsca do rozbicia obozu i startu deskami to plaże wzdłuż południowego brzegu, jednak dojazd do tych miejsc łączy się z złamaniem zakazu wjazdu. Z doświadczenia wiem ze policja raczej nie robi problemów ludziom na deskach. Jeżeli opcja z wjazdem na zakaz jest zbyt hardcorowa, to polecam wschodni brzeg jeziora, zazwyczaj nie ma tam plaż, tylko trawa, co ma dodatkowy plus dla tych którzy nie lubią mieć zapiaszczonego sprzętu. Minusem wschodniego brzegu jest bardzo kiepska polna droga, która może stanowić spore wyzwanie dla samochodów z niskim zawieszeniem.


Wiatr. 

Najlepsze warunki wiatrowe panują kiedy wieje z kierunków S i W. Wiatry południowe i zachodnie gwarantują silny wiatr, oraz dużą stabilność. Wynika to z okolicznej budowy terenu, tj. od strony południowej oraz zachodniej jest dużo płaskich pól na których powietrze ma szansę się rozpędzić. Największą stabilność gwarantuje wiatr z zachodu, wynika to z braku przeszkód zaburzających przebieg powietrza. Wiatr zachodni ma to do siebie to że tylko na połowie jeziora wieje, natomiast druga połowa jest skutecznie zasłonięta przez wyspę. Najgorsze kierunki wiatru to NW i E. Wiatr z kierunku północno-zachodniego jest praktycznie całkowicie tłumiony przez wyspę, natomiast wiatr ze wschodu jest mocno zaburzony przez las, który znajduje się około 50m od brzegu.

Atrakcje dla niepływających.

Jeżeli zdarzy się nam zabrać znajomych, którzy niekoniecznie pływają na windsurfingu, nad samym jeziorem jest kilka sposobów na nudę. Po pierwsze, las, znajduje sie tylko kilka kroków od jeziora, a jest na pewno świetną opcją dla lubiących spacerować, lub jeździć na rowerze. Drugą opcją jest wypożyczalnia sprzętu wodnego, w południowo-wschodnim rogu jeziora jest kilka firm, które wypożyczają rowery wodne, czy wiosłówki. Nad jeziorem nie ma problemu z paleniem grilla, a nawet są miejsca gdzie można rozpalić ognisko, co może stanowić rozrywkę dla ludzi na lądzie. Po skończonym pływaniu można się wybrac do uniejowa na basen, w celu rozgrzania się na saunach, czy wymoczenia się w solance.

Zbiornik wodny Przykona jest ciekawym miejscem dla deskarzy z centrum polski. Miejsce to stanowi świetną alternatywę dla Sulejowa, Jeżiorska, czy Włocławka, dojazd z centrum Łodzi zajmuje około 1,5h, co pozwala na wyjechanie i powrót tego samego dnia. Na tym jeziorze często można spotkać kilku, czy kilkunastu deskarzy, co pozwala na wymianę doświadczeń podczas przerwy w pływaniu. Jeżeli wybierasz się na termy do uniejowa, dobrym pomysłem jest zapakowanie sprzętu do samochodu i w międzyczasie wyskok nad jezioro.

Mam nadzieję że zacheciłem Was do odwiedzenia tego spotu, a jeżeli byliście to zapraszam do podzielenia się wrażeniami.

piątek, 27 czerwca 2014

Pogoria - szkoła pod żaglami

Lato przyszło, a jak lato, to pora się udać nad morze. W nadmorskich kurortach w naszym kraju można spotkać wiele ciekawych jednostek pływających. Wśród wielu ciekawych konstrukcji, w mojej duszy jeden żaglowiec ma szczególne miejsce. Dzisiaj chcę wam przedstawić sylwetkę żaglowca "Pogoria", żaglowca, którego portem macierzystym jest Gdynia.

Na początek pewne szczegóły techniczne, które pomogą wam w wyobrażeniu sobie tego żaglowca.
Rok budowy: 1980
Konstrukcja: stal
Długość całkowita: 46,8m
Szerokość całkowita: 8m
Zanurzenie: 3,8m
Powierzchnia żagli: 909 m2

"Pogoria" powstała na zamówienie telewizji polskiej dla Bractwa Żelaznej Szekli, z założeniem że będą się na nim odbywały rejsy pod banderą "Szkoły pod żaglami". Kapitanem został kpt. Krzysztof Baranowski, który w świecie żeglarstwa jest żywą legendą. Żaglowiec od początku swojej kariery był z ciekawością obserwowany przez cały świat, dlatego kiedy w swoich pierwszych regatach Cutty Sark (teraz tall ship races) na trasie Mon - Karlskrona wygrał wyścig w swojej klasie, świat, oraz Polska przekonali się o wielkim potencjale i dzielność tej łódki. Statek potwierdził swoje świetne parametry w kolejnych rejsach gdzie odwiedził m.in. Antarktydę, czy pływał dookoła świata. "Pogoria" podczas wszystkich swoich rejsów pełniła rolę szkoły, gdzie na początku rejsy rwały cały rok szkolny, a oceny wystawiane podczas rejsu były honorowane w normalnych szkołach na lądzie. Teraz statek pływa w różnych rejsach, nie zawsze szkolnych, ale dzięki swojej budowie, wykorzystywanej do szkoleń i konferencji. Nadal na pokładzie odbywają się szkoły pod żaglami, ale już w dużo bardziej okrojonej formie.


Będąc w liceum miałem okazję płynąć w XVII szkole pod żaglami. Tamten rejs trwał miesiąc i odbywał się wzdłuż zachodniego wybrzeża włoch. Podczas rejsu miałem okazję poznać świetne właściwości żeglarskie statku, ale także zobaczyć jak się żyje na takim statku.

Podczas rejsu mieliśmy obowiązki statkowe, ale też szkolne. Efektem tego było spore niedospanie, ale też duża ilość ciekawych sytuacji, które rodziły się ze skomplikowanego rozkładu dnia. Życie na "Pogorii" toczyło się w rytmie praca na wachcie, lekcje, zwiedzanie. Dzięki dosyć dużej załodze, człowiek nigdy się nie nudził. Kiedy wpływaliśmy do portu, mieszkańcy i turyści bardzo ciepło nas przyjmowali, oraz bardzo często przychodzili i wypytywali o statek. Sytuacja była o tyle ciekawa, że osoby stojące na trapie mogły się poczuć troche jak małpa w zoo. Trzeba było stać i pilnować statku, a jednocześnie widziało się ludzi którzy podchodzili, robili zdjecia, czy pozowali na tle żaglowca. W kilku portach odwiedzali nas honorowi konsulowie Polski. Zawsze w takich sytuacjach statek musiał być w środku wyczyszczony, a na pokładzie wszystko powinno być na swoim miejscu ładnie złożone.

Żaglowiec podczas rejsu potrafił pokazać pazur, dla przykładu powiem że pierwszego dnia zaliczyliśmy sztorm, podczas którego statek zachowywał sie naprawdę dzielnie, czego nie można było powiedzieć o załodze, która przypomniała sobie wszystko co jadła dzień wcześniej. Podczas rejsu, mieliśmy też dni, gdy zupełnie nic nie wiało. Wtedy atmosfera na statku była bardzo leniwa, ci którzy nie pracowali rozkładali sie na pokładzie i cieszyli z dobrej pogody.

Żaglowiec "Pogoria" na stałe zapisał się we współczesnej historii żeglarstwa. Dzięki swojej działalności dużo zeglarzy w wieku licealnym zostało ukształtowanych na całe życie. Dzięki tamtemu rejsowi, postanowiłem zainteresować się nawigacją, a większość ludzi których znam z tamtego rejsu, to ludzie z dużą ilością różnych pasji, więc chyba nikt nie wyrósł na przeciętnego zjadacza chleba.

Podczas tamtego rejsu, miał miejsce początek mojej blogowej kariery.
Pierwsze moje próby literackie możecie znaleźć tutaj:
http://epz.pl/szkola-pod-zaglami,1/relacje-z-xvii-spz,41/
Pod datami: 19.01.09 i 01.02.09

Jeżeli kiedykolwiek spotkacie ten żaglowiec, to zapraszam do zwiedzenia go, oraz podpytanie załogi na temat życia podczas rejsu.

wtorek, 10 czerwca 2014

Żaglowce - żywy pomnik historii.

Zbliżający się sezon żeglarski jest dobrym momentem do przyjrzenia się żaglowcom. Świat się zmienia i rozwija, ale żaglowce nadal pływają i są pomnikiem historii rozwoju człowieka. Jednak zacznijmy od cytatu:

"Istnieją trzy ideały piękna:
kobieta w tańcu,
rumak w galopie,
fregata pod pełnymi żaglami"
~Honoriusz Balzac

Od początku istnienia losy człowieka wiąża się z wodą i wiatrem. Kształt świata jaki znamy wywodzi się z chęci poznania tego co tajemnicze i nieznane. Naturalnym kierunkiem poszukiwań zostały morza i oceany. Technologia i wiedza o świecie rozwijały sie bardzo szybko, dzieki podróżą żaglowcami. Można nawet wysnuć dość śmiałą tezę, ze historia podboju kosmosu miała swój początek setki lat temu, kiedy ludzie zaczęli wykorzystywać gwiazdy do nawigowania po morzach.

Już na początkach dziejów łodzie wyposażone w napęd żaglowy i mieszany napęd żaglowo-wiosłowy były używane jako środek transportu zarówno towarów jak i ludzi, oraz do celów militarnych. Oba te cele wiązały się z koniecznością rozwoju technologii, w celu pokonania konkurencji. W przypadku łodzi bojowych, nowinki techniczne dotyczyły zarówno napędów, kształtów kadłuba, czy materiałów użytkowanych do budowy statków. Każdy chciał mieć statki większe, szybsze i bardziej zwrotne niż wrogowie. Efektem tych starań były zarówno technologie obróbki drewna i metali, jak i rozwój wiedzy dotyczący nawigacji, komunikacji, czy badań nad samą wodą. Żeby lepiej zobrazować wielkość odkryć jakie się wiązały z podbojem mórz, należy przytoczyć przykład Archimedesa, który w III w.p.n.e. sformułował prawo Archimedesa, które do tej pory jest wykorzystywane do budowy statków i jest podstawowym prawem fizyki.

Kamieniem milowym w poznaniu świata był okres wielkich odkryć geograficznych z przełomu XV/XVI w. Dzięki tym wyprawom udało się udowodnić że ziemia jest okrągła, oraz odkryć wiele ziem i ludów, o których mieszkańcy europy nie mieli pojęcia. W tamtym czasie, udało się też obliczyć przybliżone rozmiary ziemi, odkrycie to miało duże znaczenie, gdyż w tamtych czasach rozmiary ziemi były szacowane na dwa-trzy razy mniejsze niż w rzeczywistości! Wielkie odkrycia geograficzne wstrząsneły całym pojmowaniem świata, oraz rozpoczęły wielki wyścig kolonialny, z którego do tej pory niektóre kraje korzystają (jako przykład można podać Wielką Brytanię, której królowa jest też królową Kanady, czy Australii).

Żaglowce dzięki swoim niedoskonałością wymusiły szybki rozwój inżynierii materiałowej i mechaniki. Kiedy opracowano silniki parowe i spalinowe, ludzie rozpoczęli kombinowanie jak porzucić żagle na rzecz bardziej uniwersalnych silników cieplnych. Tutaj poraz kolejny odezwały się odkrycia Archimedesa. Odkrycie jakim była śróba Archimedesa, stało sie podstawą budowy śrób okrętowych. Statki mechaniczne bardzo szybko wypierały żaglowce. Jednak żaglowce po raz kolejny zaadoptowały się do kolejnych zmian. Funkcja żaglowców zmieniła się diametralnie. Od czasów rewolucji parowej, żaglowce rozpoczęły służbę w celach szkoleniowych i turystycznych.

Współczesne żaglowce w znacznej swej części należą do szkół morskich i marynarek wojennych oraz prywatnych organizacji. W zasadzie większość żaglowców zostało przystoswane do szkolenia kadr oficerskich, oraz dzieci i młodzieży. Dodatkowo, dzięki rozwojowi organizacji typu Sail Training International, stały się modne zloty żaglowców, które są świetna okazją do promocji miast-gospodarzy, ale także do pokazywania ludziom kultury morza. Czasami zdarzają się żaglowce, które służą do badań okolic podbiegunowych (polski żaglowiec "Oceania"), czy także morza północnego.

Żaglowce, które teraz pływają po morzach nierzadko są w wieku zbliżającym się do setki, czy nawet ponad stu lat. W zasadzie każdy współczesny żaglowiec jest skarbnicą ciekawych historii i ciekawych ludzi, którzy na nich pływają i pływali. Aktualnie żeglowce są też ambasadorami swoich krajów, jak na przykład Chopin, który na żaglach ma logo Polski i odbywał rejsy promujące nasz kraj w portach europeiskich. Bardzo dużo współczesnych żaglowców było budowanych w naszym krajów i te żaglowce są uznawane za
najlepsze żaglowce na świecie.

Mam nadzieję że udało mi się zachęcić Was do zainteresowania się historią podboju mórz, oraz do oglądania i pływania na żaglowcach. Widząc żaglowiec, człowiek ma prawo wpaść w zadumę, jak się zmieniał świat przez wieki i jaki udział miały w tym żaglowce.

A dla zainteresowanych tematyką bitew morskich i podróży, chciałbym polecić płytę zespołu Cztery Refy - "Bitwy morskie", książkę "Znaczy kapitan" napisaną przez Karola Olgierda Borchardta, czy film Ridleya Scotta "Sztorm"

poniedziałek, 19 maja 2014

Regaty - najlepsza szkoła żeglarstwa

Dzisiaj opowiem o tym dlaczego regaty są najlepszą szkołą żeglarstwa, oraz czemu uważam że swoją przygodę ze sportami żeglarskimi należy zacząć od wyjazdu na regaty. Temat ten jest na tyle aktualny że już powoli rusza sezon regatowy i sezon żeglarski.

W swojej karierze żeglarskiej miałem okazję pływać w kilku większych i mniejszych regatach. Dużo bardziej wolę pływać w dużych regatach w których jest znacznie wyższy poziom, ale przy okazji jest dużo lepsza atmosfera. Na mniejszych regatach zazwyczaj organizacja jest mniej profesjonalna, a zawodnicy są mniej przyjacielscy.

Zazwyczaj podczas regat na wodzie jest ostra rywalizacja, natomiast na lądzie zazwyczaj wszyscy są dla siebie bardzo życzliwi i razem imprezują. Jeżeli całe zawody są kilkudniowe to podczas pobytu w porcie po wyścigach jest świetna okazja na zdobycie nowych znajomości, które mogą owocować w dalszej przyszłości. Jednak po wypłynięciu z portu wszystkie znajomości odchodzą na bok, wtedy jest czas na bezwzględną rywalizację.

Pływanie regatowe różni się od zwykłego pływania rekreacyjnego, tym że podczas wyścigu człowiek musi zwracać uwagę na szczegóły które podczas normalnego pływania można pominąć. W trakcie wyścigu zawodnicy starają się dobrać wszystkie parametry żeglugi jak najlepiej, po wyścigu wszystkie wydarzenia są analizowane i porównywane do innych załóg. Takie porównanie pozwala na znalezienie własnych błedów, oraz optymalizacje żeglugi. Jest to świetna szkoła nie tylko dla nowych załogantów, ale także dla bardziej doświadczonych żeglarzy. Dodatkowo podczas startu jest bardzo duży ścisk, co oznacza ze łódki mijają się na zaledwie kilka centymetrów!. Takie sytuacje uczą wyczucia łódki i zgrywają załogę. Dodatkowym atutem i zarazem minusem regat jest to że zazwyczaj wypływa się w każdych warunkach. Pozwala to na zdobycie dużego doświadczenia, ale jednak bywa to czasem niebezpieczne. Z doświadczenia wiem że zdarzają się regaty podczas których warunki są takie że kilka łódek nie kończy rywalizacji, ale zdarzają się też takie w których jest totalny brak wiatru i trasa jest zmieniana, żeby wogóle ktokolwiek mógł dopłynąć do mety.

Jeżeli ktoś nigdy w życiu nie pływał na żaglach, albo tylko troche próbował, to powinien zacząć swoją przygodę z żeglarstwem właśnie od wyścigów. Taka sytuacja sprawia że potencjalny żeglarz widzi rywalizacje, która zachęca do dalszego zagłębiania się w świat żeglarstwa. Dodatkowo regaty to na początek spory zastrzyk doświadczenia. Oczywiście nie warto rzucać się odrazu na mistrzostwa polski, bo to tylko zniechęci, ale często są organizowane lokalne małe regaty w których startuje łącznie tylko kilkadziesiąt łódek.

Wydaje mi się, że jeżeli ktoś chce zdobyć doświadczenie w żeglarstwie, przeżyc przygodę, oraz zdobyć nowe znajomości, powinien spróbować swoich sił w wyścigach pod żaglami. Dla zainteresowanych tematem zostawiam dwa linki dotyczące regat:
http://ppjk.pl/ - Puchar Polski Jachtów Kabinowych, najbardziej profesjonalne regaty śródlądowe w Polsce
http://zagle.net.pl/ - portal żeglarski dla zalewu włocławskiego, dużo zawiadomień o lokalnych regatach

Wszystkie zdjęcia pochodzą z regat Anwil Cup 2012 z cyklu PPJK, w których startowałem na jachcie Alternatywa z numerem 62